
PIELGRZYMKA DO ARMENII I GRUZJI 14 – 22 KWIETNIA 2026 R.
4 maja, 2026GRUZJA 18 – 22 KWIETNIA
DZIEŃ 5
Poranek 5 dnia pielgrzymki rozpoczęliśmy od mszy św. w ormiańskiej katedrze w Gyumri. Przyjął nas bardzo serdecznie ks. Nersus. Co ciekawe – Ormianin, który studiował w Polsce na KUL-u. Podczas mszy św. włączyliśmy się w modlitwę wdzięczności jubilatów – p. Mariana i Agnieszki, którzy tego dnia obchodzili 45 rocznicę zawarcia związku małżeńskiego. Po śniadaniu wyruszyliśmy w stronę granicy armeńsko-gruzińskiej. Udało się ją przekroczyć bez większych problemów. Pierwszym punktem na naszej pielgrzymiej drodze była miejscowość Wardzia, związana z wielką królową i świętą lokalnego kościoła Tamar, najwybitniejszym władcą Gruzji. Zwiedziliśmy tam istniejące 1800 lat miasto skalne. Przejście przez miasto wymagało niezłych umiejętności i dobrej kondycji. Następnie przejechaliśmy do prehistorycznej twierdzy Saro sprzed ponad 3000 lat położonej na szczycie skalistego kanionu rzeki Mtkawri. Towarzyszyły nam po drodze piękne widoki. Ogromne brawa dla kierowcy. Świetnie sobie radził na górskich zakrętach, podczas gdy my tylko wzdychaliśmy, by nic się nie stało. Zjeżdżając z powrotem z modlitwą różańcową na ustach, nawet nie zauważyliśmy jak szybo znaleźliśmy się na dole. W miejscowości Achalcyche kolację zjedliśmy w turecko-gruzińskim zamku. Oczywiście kolację gruzińską z połączoną z licznymi toastami – tak jak podczas biesiad gruzińskich.



























Dzień 6
Niedzielny poranek rozpoczęliśmy przejazdem do skalnego miasta Upliscyche, którego historia ma ponad 2500 lat. Po drodze zaśpiewaliśmy godzinki do Niepokalanego poczęcia NMP. Przed wejściem do skalnego miasta wysłuchaliśmy mini koncertu gruzińskich pieśni wielogłosowych. Ze skalnego miasta rozciąga się też z niego piękna panorama na dolinę Kury – największej gruzińskiej rzeki. Niedzielną eucharystię sprawowaliśmy w maleńkim kościółku katolickim w miejscowości Gori. Gori to miejsce narodzin Stalina. Oglądaliśmy jego dom z okien autokaru. W kierunku gór Kaukazu Wielkiego pojechaliśmy tak zwaną Gruzińską Drogą Wojenną – jedyną utwardzoną drogą w kierunku Rosji i innych krajów proradzieckich. Tą drogą Rosjanie przerzucali swoje wojska na południe. Towarzyszyły nam i dziś piękne górskie krajobrazy. Kończyliśmy różaniec, gdy natknęliśmy się na „korek” tirów. Na wysokości 2200 m
npm stali w korku już 4 godziny. Podobno zeszła lawina i zablokowała przejazd. Niepewność. Czy pojedziemy? Kiedy? Czekaliśmy 1,5 godz. Najpierw pojechały samochody osobowe z tamtej strony. Było ich bardzo dużo. Następnie pojazdy osobowe z naszej strony. Za nimi „puścił” się nasz kierowca. Okropna, pełna dziur droga. Nie możliwe miejsca do wyminięcia się przez dwa samochody. Ciasne tunele. Po drodze mijane korki czekających tirów. Udało się. Choć z dreszczykiem emocji, szczęśliwie dotarliśmy do osady Stepancminda leżącej u podnóża śnieżnej góry Kazbek (5047m) ok. godz. 21.20. Kolację i nocleg otrzymaliśmy w lokalnym pensjonacie.


















